Cześć!
W mojej Naturze pojawiła się nowa szafa tejże marki, a także dodatkowy stand z lakierami hybrydowymi oraz innymi produktami potrzebnymi do wykonania tego manicure.
Od razu wpadł mi w oko kolor 2- Purple Roses. Kolor idealnie wpisał się w moją kosmetyczną wishlistę- chciałam jakąś śliwkę od Semilaca, a kupiłam przepiękny lakier od Pierre Rene- stacjonarnie i w mega cenie- 14,99/11ml :-)
Nałożyłam dwie warstwy lakieru- ponieważ jedna lekko prześwituje. Jest bardzo kremowy, ma przyjemną konsystencję- nie za rzadką i nie za gęstą. Nie powiem jak się nosi, ponieważ mam go na paznokciach od dwóch dni, ale wygląda naprawdę ładnie :-)
Chyba skuszę się jeszcze na jakiś kolor, póki lakiery są w tak atrakcyjnej cenie- chociaż nawet ta regularna nie jest zła, bo mamy w butelce aż 11ml, w Semilacu jest ich 7 ;-)
sobota, 31 października 2015
czwartek, 29 października 2015
ISANA Krem do rąk Harmony z pantenolem i masłem shea
Jakiś czas temu wybrałam się do Rossmanna i wpadł mi w oko ten oto krem do rąk:
Przyznam się- nie pamiętam, żebym zużyła jakikolwiek krem do rąk :D oj nie, przepraszam! jeden zużyłam, bo był rewelacyjny- to był krem Garniera, dokładnie ten. Wracając do Isany. Spodobało mi się to, że w kremie jest masło shea i to dość wysoko w składzie. Fajnie, iż krem ma duże opakowanie z pompką. Myślałam, że dzięki zawartości shea będzie gęstszy, a jest zwyczajnie rzadki. Wchłania się całkiem nieźle, zapach ma wg mnie taki, jaki ma balsam do ciała z granatem z Alterry czyli dla mnie taki sobie :-)
Krem można spokojnie postawić na umywalce w łazience i po każdym myciu wycisnąć pompkę by nawilżyć dłonie. Jest bardzo przyjemny w stosowaniu, a jego cena jest śmieszna- niecałe 6zł/300ml. Zdecydowanie polecam :-)
środa, 28 października 2015
Mój ulubieniec! FLOSLEK peeling enzymatyczny z papainą, seria do skóry z problemami naczyniowymi
Cześć!
Miałam kilka peelingów enzymatycznych jednak ten wygrywa! Pod względem działania, ceny i pojemności nie ma sobie równych :-)
Peeling kupujemy w ofoliowanym, kartonowym opakowaniu. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nie majstrował przy tubce. Tubka jest niezwykle miękka i z całą pewnością uda mi się ten kosmetyk zużyć do ostatniej kropli.
Peeling ma przyjemną, kremową konsystencję, świetnie rozprowadza się na twarzy, wystarczy naprawdę odrobina, by pokryć nim całą twarz. Na początku używałam tego peelingu tak, jak jest napisane na opakowaniu- zostawiałam go na twarzy na 8-12 minut, ale jak już poznałam kosmetyk pozwalałam sobie na dłuższe seanse :D maksymalnie 20minut, ale najczęściej 15. Na początku czuć delikatne mrowienie, czasami bywa to nawet przyjemne :-)
Peeling zmywam letnią/ciepłą wodą. Po zmyciu czuć, że peeling działał, ponieważ skóra jest niesamowicie gładka, ma wyrównany koloryt, odstających suchych skórek brak, nawet pojedyncze grudki na twarzy są jakby mniej widoczne, wygładzone. Skóra ma równomierny koloryt, wygląda naprawdę świeżo!
Jak skończę tubę na pewno kupię kolejną! To mój ulubieniec i jednocześnie must have w kosmetyczce. Innego peelingu enzymatycznego nie zamierzam szukać :-)
A Wy macie jakieś ulubione peelingi? Przyznam, że używam jeszcze peelingu drobnoziarnistego, ale o nim napiszę innym razem bo jest również
r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-y
poniedziałek, 26 października 2015
NOWOŚĆ od essence: liquid lipstick 01 colour party
Cześć!
w sumie to nie wiem jak zacząć... że myślałam, że będzie lepsza?
W końcu do "mojej" drogerii Natura dotarły nowości od Essence i Catrice. Niespecjalnie byłam napalona na te produkty, jednak poszłam sprawdzić- i wyszłam z płynną pomadką w ciekawym opakowaniu. Wygląda dokładnie jak te od Diora, a jeśli chodzi o jakość- nie porównam, ponieważ nie posiadam egzemplarza od projektanta.
Muszę Wam powiedzieć, że jednak nie przekonam się do pomadek i mazideł do ust z essence.
W przypadku pomadki uwiódł mnie jej kolor. Nie było testerów więc wzięłam w ciemno i nie żałuję. Działanie jednak nie robi na mnie wrażenia...
1. Po nałożeniu kolor w porządku.
2. Jak za dużo się jej nałoży- osiada białawy osad wewnątrz ust, niemal od razu.
3. Jak nałoży się optymalną ilość jest ok, ale pomadka, a raczej jej kolor, zanika już po 15 minutach, Jest co prawda przyjemna warstwa na ustach, no ale to za mało...
Pomadka nie jest droga (10,99/4ml) no ale ja nie nazwałabym jej pomadką...
Jeszcze jutro porobię Wam zdjęcia jak wygląda na ustach.
Macie już pomadki z tej serii? Jesteście zadowolone?
w sumie to nie wiem jak zacząć... że myślałam, że będzie lepsza?
W końcu do "mojej" drogerii Natura dotarły nowości od Essence i Catrice. Niespecjalnie byłam napalona na te produkty, jednak poszłam sprawdzić- i wyszłam z płynną pomadką w ciekawym opakowaniu. Wygląda dokładnie jak te od Diora, a jeśli chodzi o jakość- nie porównam, ponieważ nie posiadam egzemplarza od projektanta.
Muszę Wam powiedzieć, że jednak nie przekonam się do pomadek i mazideł do ust z essence.
W przypadku pomadki uwiódł mnie jej kolor. Nie było testerów więc wzięłam w ciemno i nie żałuję. Działanie jednak nie robi na mnie wrażenia...
1. Po nałożeniu kolor w porządku.
2. Jak za dużo się jej nałoży- osiada białawy osad wewnątrz ust, niemal od razu.
3. Jak nałoży się optymalną ilość jest ok, ale pomadka, a raczej jej kolor, zanika już po 15 minutach, Jest co prawda przyjemna warstwa na ustach, no ale to za mało...
Pomadka nie jest droga (10,99/4ml) no ale ja nie nazwałabym jej pomadką...
Jeszcze jutro porobię Wam zdjęcia jak wygląda na ustach.
Macie już pomadki z tej serii? Jesteście zadowolone?
sobota, 24 października 2015
Buble
Cześć!
Rzadko kiedy piszę o bublach bo zwyczajnie nie lubię tego robić, wolę zrobić recenzję produktu, który lubię niż tego, który mi nie podpasował... Ale postanowiłam pokazać Wam produkty z którymi się nie polubiłam i po które więcej na 100% nie sięgnę.
No to szybciutko:
Eveline Skoncentrowane serum do rzęs. Dla nie nie robi nic- ani nie działa jakoś na rzęsy, ani nie sprawdza sie jako baza pod tusz do rzęs. Całkowicie zbędny produkt.
Woda różana- używałam do twarzy, zamiast toniku, jednak zapach.... jest okropny. O ile na początku myślałam, że dam radę- ponieważ lubię perfumy, które mają nuty róży- ale niestety. Jak czuję ten zapach to mnie wręcz zatyka. Zużyłam do płukania włosów, choć też nie było łatwo.
Płyn micelarny z witaminą C- trochę się lepi na twarzy, jednak to jest nic w porównaniu do tego jak mocno szczypie w oczy. wcale nie musi wejść do spojówek. Wystarczy przetrzeć delikatnie powieki- szczypią niemiłosiernie! A producent zapewnia, że używa się go również do okolic oczu. Wg mnie nie jest przeznaczony do cery wrażliwej.
Jak widzicie, ciężko mi zużyć ten płyn, została jeszcze połowa.
Firma ma w ofercie również mikrodermabrazję w serii z witaminą C, ale nie chce kolejnego bubla, może któraś z Was ma i może coś o niej powiedzieć?
Na szczęście nie mam aż tak dużo bubli, chociaż wolałabym żeby nie było ich wcale.
Rzadko kiedy piszę o bublach bo zwyczajnie nie lubię tego robić, wolę zrobić recenzję produktu, który lubię niż tego, który mi nie podpasował... Ale postanowiłam pokazać Wam produkty z którymi się nie polubiłam i po które więcej na 100% nie sięgnę.
No to szybciutko:
Eveline Skoncentrowane serum do rzęs. Dla nie nie robi nic- ani nie działa jakoś na rzęsy, ani nie sprawdza sie jako baza pod tusz do rzęs. Całkowicie zbędny produkt.
Woda różana- używałam do twarzy, zamiast toniku, jednak zapach.... jest okropny. O ile na początku myślałam, że dam radę- ponieważ lubię perfumy, które mają nuty róży- ale niestety. Jak czuję ten zapach to mnie wręcz zatyka. Zużyłam do płukania włosów, choć też nie było łatwo.
Płyn micelarny z witaminą C- trochę się lepi na twarzy, jednak to jest nic w porównaniu do tego jak mocno szczypie w oczy. wcale nie musi wejść do spojówek. Wystarczy przetrzeć delikatnie powieki- szczypią niemiłosiernie! A producent zapewnia, że używa się go również do okolic oczu. Wg mnie nie jest przeznaczony do cery wrażliwej.
Jak widzicie, ciężko mi zużyć ten płyn, została jeszcze połowa.
Firma ma w ofercie również mikrodermabrazję w serii z witaminą C, ale nie chce kolejnego bubla, może któraś z Was ma i może coś o niej powiedzieć?
Na szczęście nie mam aż tak dużo bubli, chociaż wolałabym żeby nie było ich wcale.
sobota, 10 października 2015
Freshlook Air Optix Gray- czyli soczewki z mocą :-)
Cześć!
Lubię nosić kolorowe soczewki -dzięki nim bez problemu można zmienić swój wygląd, a wierzcie mi- oczy zmieniają wiele. Kiedyś miałam różne kolory- od niebieskich, przez fiolet po brązowe :-) Bardzo lubię efekt jaki dają kolorowe soczewki, można swobodnie bawić się kolorami.
Na studiach miałam dwie sytuacje, dość zabawne, związane z soczewkami kolorowymi. Pierwszą z nich była ta, kiedy założyłam zwykłe, przezroczyste soczewki- kolega myślał, że założyłam niebieskie, ponieważ przez cały rok akademicki miałam oczy brązowe i był przekonany, że to jest właśnie moja natura :-) Nie chciał mi uwierzyć. Druga sytuacja miała miejsce na lektoracie z angielskiego, jak wykładowca chciał mnie przepytać. Spojrzał w moje oczy (zajęcia w małych salach) i gdy zobaczył mój naturalny kolor oczu (niebieskie) zapytał czy dobrze się czuję i zrezygnował z przepytania :-) Zdążyłam ich przyzwyczaić do brązowych soczewek :-)
Jak widzicie na powyższych zdjęciach, mam na sobie soczewki w kolorze szarym. Dają bardzo naturalny efekt, a kolor nie jest tak oczywisty- zmienia się wraz z makijażem oka. Jedne kolory bardziej podkreślają szarość, inne niwelują, ale to normalne.
Soczewki Freshlook Air Optix Colors bardzo dobrze się noszą. Nie są tak miękkie jak bezbarwne soczewki korygujące wzrok, ale nie na tyle twarde, żeby bolały oczy. Noszę soczewki od rana do wieczora i przez cały ten czas czuję komfort. Do wyboru mamy aż 9 kolorów, a okres noszenia wynosi 1 miesiąc. Oczywiście moje soczewki mają moc, inaczej nie widzę sensu noszenia przeze mnie kolorowych soczewek- bo musiałabym mieć na nosie okulary.
Swoje soczewki mam ze strony domsoczewki.pl
![]() |
| https://www.domsoczewki.pl/zmieniajace-kolor-oczu/alcon-air-optix-colors-2695.html |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




